
- Marka
- LOVARE
- Producent
- Monomax UA
- Kraj pochodzenia
- Ukraina
- Podmiot odpowiedzialny za produkt
- Vicreate Sp. z o.o., ul. Leonidasa 55 lok. 309, 02-239 Warszawa
Pełne dane producenta — patrz oznaczenia na opakowaniu
LOVARE English Tea to czarna herbata w torebkach (2 g × 24 szt.), skomponowana z liści z Kenii, Sri Lanki i Indii. Trzy regiony uprawy w jednym kupażu – to właśnie daje naparowi głębię, której nie osiąga się jednym źródłem.
Co sprawia, że ten kupaż jest inny
- Liście z trzech kierunków – kenijska moc, cejlońska jasność, indyjska głębokość – łączą się w pełny, wyrazisty smak bez gorzkiego posmaku.
- Format 2 g na torebkę daje wystarczająco mocny napar nawet przy krótkim parzeniu.
- 24 torebki w opakowaniu – wystarczy na kilka tygodni porannej rutyny bez uzupełniania zapasów.
- Styl English Tea oznacza napar, który dobrze znosi odrobinę mleka lub cytryny bez utraty charakteru.
Kiedy po nią sięgnąć
Poranna filiżanka przed wyjściem z domu, przerwa w pracy o 11 albo spokojny wieczór z książką – LOVARE English Tea sprawdza się wszędzie tam, gdzie potrzebujesz naparu z charakterem, a nie wodnistego tła dla cukru. Podaj z plasterkiem cytryny albo z mlekiem, jak klasyczny angielski breakfast tea.
Pytania
Z jakich krajów pochodzi herbata LOVARE English Tea?
Liście do tego kupażu pochodzą z Kenii, Sri Lanki i Indii. Połączenie trzech regionów uprawy odpowiada za wielowymiarowy smak naparu.
Czy tę herbatę można parzyć z mlekiem?
Tak. Mocny napar z liści kenijskich i cejlońskich dobrze łączy się z mlekiem – nie traci wyrazistości ani koloru, co czyni go bliskim klasycznemu angielskiemu stylowi parzenia.
Ile torebek zawiera opakowanie?
Opakowanie zawiera 24 torebki po 2 g każda.
Wieczór, gdy wreszcie siadasz z filiżanką po długim dniu – taki napar powinien mieć kolor i treść, nie tylko ciepło. LOVARE English Tea daje dokładnie to: głęboki, ciemny napar, który nie wymaga żadnych dodatków, żeby być kompletnym.
Skład/Alergeny: sprawdź skład na etykiecie. Przechowywanie: w suchym, chłodnym miejscu. Dostawa.
